
Jamie i wielki dzień safari
Jamie jeszcze przy śniadaniu opowiadał o futbolu.
— A dzisiaj też będzie boisko? — zapytał.
— Dzisiaj będzie coś znacznie większego — odpowiedziała Kali.
Do plecaków spakowali wodę i kanapki. Lila zabrała notes, Amy czapkę, a Jamie małą lornetkę.
Razem z mamą Kali pojechali do San Diego Zoo Safari Park, w pobliżu Escondido.
— To ten sam ogród zoologiczny, który jest w mieście? — zapytała Amy.
— Nie. San Diego Zoo jest w innym miejscu — wyjaśniła mama. — Dzisiaj odwiedzimy Safari Park.
Przed nimi rozciągały się wzgórza. Jamie uniósł lornetkę.
— Chyba już coś widzę!

Żyrafa
Giraffe
Najpierw nad krzewami pojawiły się uszy. Potem mała głowa. A za nią bardzo długa szyja.
— Żyrafa! — szepnął Jamie.
Żyrafa sięgnęła po liście. Nie musiała nawet stanąć na palcach.
Amy spojrzała na swoją kanapkę.
— Moje śniadanie było trochę niżej.
Lila się roześmiała. W notesie narysowała długą kreskę, a na końcu dwa małe uszy.
— W naturze żyrafy żyją w Afryce — powiedziała mama. — Ich długa szyja pomaga im dosięgać liści wysoko na drzewach.
Jamie opuścił lornetkę.
— Nawet bez niej jest ogromna.

Nosorożec
Rhinoceros
Nosorożec skubał trawę. Powoli. Jakby nigdzie się nie spieszył.
— To nosorożec biały — powiedziała mama.
— Ale przecież jest szary! — zdziwiła się Amy.
— Masz rację. Tak się nazywa, chociaż jego skóra jest szara.
Jamie przyjrzał się jego nogom, rogom i szerokiemu pyskowi.
— Czy on jest dziki?
— Tak. To dzikie zwierzę, choć tutaj żyje pod opieką ludzi. Park ma granice. W naturze zwierzęta żyją w swoich siedliskach, poza takimi wybiegami.
— Dlaczego trzeba im pomagać? — zapytała Lila.
— Niektórych nosorożców zostało na wolności bardzo mało. Ludzie chronią je i miejsca, w których żyją. Opieka w parku nie zastępuje ochrony przyrody.
Nosorożec przeżuł kolejny kęs. Jamie popatrzył jeszcze chwilę.

Zebra
Zebra
— Mam dzisiaj koszulkę w paski! — zauważyła Amy.
Przed nimi stały zebry. Jedna odwróciła głowę. Druga poruszyła uchem.
Jamie próbował policzyć pasy.
— Poczekaj, ciągle się ruszasz — mruknął.
— Przyjrzyj się dwóm zebrom — podpowiedziała mama. — Każda ma trochę inny układ pasów.
Kali wskazała szyję jednej z nich.
— Tutaj są inne niż u tej obok.
— Czyli to nie są dwie takie same zebry — powiedział Jamie.
— Tak jak my nie jesteśmy tacy sami — dodała Lila.
Usiedli w cieniu. Tym razem nikt nie próbował niczego liczyć.

Słoń
Elephant
Za zakrętem ścieżki czekały słonie.
Jeden owinął trąbę wokół gałązki i podniósł ją do pyska.
— Jak ręką! — zauważyła Kali.
Jamie schował swoje dłonie za plecami. Próbował sobie wyobrazić, jak podniósłby kanapkę nosem.
Amy zachichotała.
— Tobie chyba byłoby trudniej.
— Trąba pomaga słoniowi chwytać, wąchać i oddychać — powiedziała mama.
Drugi słoń stanął niedaleko pierwszego. Przez chwilę dzieci patrzyły w ciszy.
— Też lubią być razem? — zapytała Lila.
— Słonie tworzą bliskie więzi — odpowiedziała mama. — Uczą się od siebie i porozumiewają na wiele sposobów.
Jamie znów podniósł lornetkę. Tym razem nie spieszył się z jej odkładaniem.

Goryl
Gorilla
Przy gorylach zrobiło się spokojniej.
Jeden siedział w cieniu. Obracał w dłoniach gałązkę, jakby dokładnie ją oglądał.
Lila przysunęła palce do własnego notesu.
— Ma dłonie trochę podobne do naszych.
— I też je liście? — zapytał Jamie.
— Goryle jedzą głównie rośliny: liście, łodygi i owoce — wyjaśniła mama.
Amy wypatrzyła drugiego goryla, dalej wśród zieleni.
Nikt nie stukał w szybę ani nie wołał. Dzieci po prostu patrzyły.
— Możemy go zobaczyć, nawet jeśli na nas nie spojrzy — powiedziała Kali.
Jamie skinął głową. Nie każda wspólna chwila potrzebowała słów.

Przy kanapkach Lila otworzyła notes.
— Żyrafy i zebry pochodzą z Afryki. A nosorożce?
— Białe również — odpowiedziała mama. — Niektóre inne gatunki nosorożców żyją w Azji.
— A u nas we Francji widzieliśmy lisa — przypomniała Amy.
— I jeża w ogrodzie — dodał Jamie.
— W Kalifornii można spotkać kojota — powiedziała Kali. — Mama pokazała mi kiedyś jednego z daleka.
Lila spojrzała na zwierzęta narysowane w notesie.
— Tyle różnych zwierząt. I każde czegoś potrzebuje.
— Jedzenia — powiedział Jamie.
— Wody — dodała Amy.
— I miejsca, w którym może żyć po swojemu — powiedziała Kali.
Lila zostawiła w notesie jeszcze trochę wolnej strony.

Kiedy ruszyli w stronę wyjścia, cienie drzew zrobiły się długie.
Jamie niósł lornetkę w dłoni. Rano chciał zobaczyć wszystko naraz. Teraz pamiętał małe rzeczy.
Liść znikający w pysku żyrafy.
Gałązkę uniesioną przez słonia.
Dłonie goryla.
— Które zwierzę było najciekawsze? — zapytała Amy.
— Jeszcze nie wiem — odpowiedział Jamie. — Za każdym razem inne.
Mama podała im wodę.
— Możecie opowiedzieć sobie o nich nad zatoką. Mamy jeszcze kawałek drogi.
Lila zamknęła notes.
— To nie zamykajmy jeszcze naszego dnia.

Wieczorem nad Mission Bay pachniało morzem i pieczonymi piankami.
Mama rozpaliła mały ogień w wyznaczonym palenisku. Dzieci usiadły obok, otulone kocami.
— Żyrafa jadła najwyżej — powiedział Jamie.
— Nosorożec najwolniej — dodała Amy.
— A zebry miały najwięcej pasków — stwierdziła Kali.
— Słoń potrafił podnieść gałązkę nosem — przypomniała Amy.
— A przy gorylach umieliśmy przez chwilę milczeć — powiedziała Lila.
Lila otworzyła notes.
— Co jeszcze dopiszemy?
Jamie pomyślał o wielkim nosorożcu i małym jeżu z ogrodu.
— Że oba potrzebują swojego miejsca.
Mama podała mu ostudzoną piankę. Woda cicho poruszała się przy brzegu.
— Jutro możemy wypatrywać zwierząt nad morzem — zaproponowała Kali. — Z daleka.
Jamie uśmiechnął się znad koca.
— To dobrze, że mamy jeszcze pustą stronę.
ZABIERAMY ZE SOBĄ
Słowa z naszej podróży
Które zwierzę narysujecie w swoim notesie?
KONIEC OPOWIEŚCI
Dziękujemy za
wspólną chwilę.
Zwierzęta zostały w parku. Pytania pojechały z dziećmi do domu.

Po lekturze
Wasz notes odkrywców
Narysujcie zwierzę, które najlepiej zapamiętaliście. Obok dodajcie coś, czego potrzebuje: wodę, jedzenie, cień albo przestrzeń.
Nie trzeba od razu wiedzieć wszystkiego. Zostawcie miejsce na pytanie, które sprawdzicie razem.
Małe i wielkie miejsca do życia
Które zwierzęta mieszkają w waszej okolicy? Jak można je obserwować, nie podchodząc za blisko i nie przeszkadzając im?
Różnorodność roślin, zwierząt i innych organizmów nazywamy bioróżnorodnością. Możecie zacząć od zauważenia trzech różnych żywych istot na najbliższym spacerze.
LULLALANDS
Jamie i wielki dzień safari
Po dniu pełnym futbolu Jamie rusza z Lilą, Amy i Kali do Safari Park. Żyrafy, nosorożce, zebry, słonie i goryle budzą nowe pytania. Wieczorem, nad Mission Bay, dzieci wracają do swoich najpiękniejszych odkryć.
Małe odkrycia.
Wspólne opowieści.
O miejscach i zwierzętach w opowieści
To niezależna, fikcyjna opowieść LULLALANDS. San Diego Zoo i San Diego Zoo Safari Park to dwa różne miejsca. Nie jest to publikacja San Diego Zoo Wildlife Alliance ani materiał przygotowany we współpracy z tą organizacją. Ilustracje są autorskimi kompozycjami, a nie mapą ani dokumentacją parków.
Informacje o zwierzętach: żyrafy, nosorożce, zebry, słonie, goryle. Oficjalna strona Safari Park.
Ogień w opowieści rozpala i nadzoruje dorosły, w wyznaczonym palenisku. Przed prawdziwą wyprawą sprawdźcie aktualne zasady miasta San Diego.
O dźwiękach w tle
„Breeze through the trees” — Mixkit. Licencja: Mixkit Sound Effects Free License.
Opracowanie LULLALANDS: wybrany fragment, łagodniejsze brzmienie, wyrównanie głośności i płynna pętla.
Ilustracje przygotowane z pomocą AI według referencji LULLALANDS.


